Kalki i inne zapożyczenia językowe Polaków w Kolumbii

Ci, którzy mieszkają za granicą pewnie zgodzą się ze mną, że aczkolwiek warto zachować czystość naszego polskiego języka, kalki i pomyłki językowe oraz zapominanie słów po polsku są częścią życia Polaków mieszkających w różnych krajach na świecie. I nie wynika to z naszej złej woli czy lenistwa. Czasami dwa słowa, które podobnie brzmią w dwóch językach, mogą mieć inne znaczenie. A czasami nie ma dobrego tłumaczenia na polski, co sprawia, że trudno zaprosić koleżankę Polkę na sok z akka sellowa, ale raczej na sok z feijoa.

Brak znalezienia tłumaczenia na polski na czas też się zdarza. Spędzamy przecież większość dnia posługując się innym niż polski językiem. W pracy, w sklepie i na ulicy jesteśmy bombardowani językiem hiszpańskim. To normalne, że po pewnym czasie łatwiej przychodzą nam do głowy słowa w tym drugim języku.




KALKI JĘZYKOWE

Kalki zdarzają się chyba wszystkim i co człowiek, to inne przykłady. Opiszę jedynie dwa, które z jakiegoś powodu zdarzają się najczęściej.

UBIKACJA JEST NAJWAŻNIEJSZA!

Już legendarna wśród polskich znajomych w Bogocie jest anegdota naszej koleżanki Polki, która opisując mieszkanie swoim rodzicom, wielokrotnie powtarzała jaka to ważna była ubikacja tego mieszkania. Rodzice lekko zdziwieni, no bo ubikacja jak to ubikacja, ale córka uparcie twierdziła, że ubikacja mieszkania była po prostu rewelacjna. Dopiero po jakimś czasie Polka zdała sobie sprawę, że poprawne tłumaczenie hiszpańskiego słowa ubicación to jest.... lokalizacja, a nie ubikacja! 😂

Podczas gdy ubikacja po kolumbijsku to baño.

NIE MA TO JAK EGZAMIN U LEKARZA!

Kolejnym przykładem popularnej kalki językowej jest egzamin. Na egzamin chodzi się do lekarza, lekarz może przepisać lub zlecić inny egzamin, lub warto zabrać wyniki egzaminu aby ponownie lekarza odwiedzić. Egzamin jednak zda się dopiero na piątkę, jeśli poprawnie przetłumaczymy hiszpański examen jako.... badanie! 😁

W hiszpańskim examen ma dwa znaczenia: jako egzamin i jako badanie.



ZAPOŻYCZENIA Z HISZPAŃSKIEGO

Jest wiele słów, których na polski po prostu się nie tłumaczy. Robimy to dlatego, że albo nie ma dobrego tłumaczenia, lub po prostu słowo po hiszpańsku ma w Kolumbii wymiar kulturowy. Za przykład mogą posłużyć te słowa:

EMPLEADA - pani sprzątaczka lub gosposia.
PICO Y PLACA - restrykcja na prowadzenie samochodu, o którym pisałam tutaj.
FINCA - działka, posiadłość ziemska, domek wypoczynkowy, gospodarstwo rolne, itp.
DOMICILIOS - z dostawą do domu. Osobiście lubię hiszpańskie domicilios bo w jego nazwie DOM-icilios zawiera się polski dom. Czyli z dostawą do DOMu. 
PREPAGADA - chodzi o skrót od medicina prepagada, czyli prywatna opieka medyczna.
BUSETA - tradycyjny, niewielki miejski autobus.
CUAJADA - kolumbijski ser biały najbardziej podobny do polskiego twarożku.
NIEKTÓRE WARZYWA I OWOCE - lulo, uchuva, gulupa, mora, agraz i całe rzesze owoców z Amazonii, papayuela, mazorca, arracacha, yuca, cilantro (czyli kolendra).

U mnie w domu sprawa się komplikuje, że od ponad 17 lat rozmawiamy po angielsku, więc dodatkowo wchodzi w grę "spanglish" oraz tworzenie nowych słów angielsko-polskich (showerenka czy butterenka - których autorem jest mąż) czy też polsko-hiszpańskich (nasz pies ma na imię Chanel, z polskiego wołamy na nią Chanelka, a po hiszpańsku Chanela - która to wersja poprzez dodanie dodatkowego "a" na końcu wydaje się bardziej naturalna w tym języku).


Jeszcze lepsze w miksowaniu są dzieci pochodzące z polsko-kolumbijskich związków. Ale o tym można by było napisać osobny artykuł. Najczęstszym przykładem jaki słyszałam było: "Mama, ponga buty!" (ponga, czyli włóż).


Zastanawiam się czy podobny "problem" mają Polacy mieszkający w takich krajach, w którym język jest zupełnie niepodobny do polskiego i ma inny alfabet (ok, no może poza cyrylicą), czyli takich jak Japonia, Chiny czy inne kraje azjatyckie lub afrykańskie.

A ty? Jakie błędy językowe popełniasz?

Do zobaczenia... pronto!

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.