Motyle, orchidee i esperanto. Ogród botaniczny w Bogocie.



OGRÓD BOTANICZNY I JOSÉ CELESTINO MUTIS

W słoneczny i bezchmurny weekend w Bogocie można wybrać się do Ogrodu Botanicznego, który nosi imię hiszpańskiego botanika i męża wielu zawodów - José Celestino Mutis. Może sam ogród nie rzucił mnie na kolana, choć teoretycznie znajdują się tam rośliny z każdej strefy klimatycznej w Kolumbii, to warto się tam wybrać przynajmniej dla kolekcji orchideii, różanego ogrodu oraz spotkania z motylami. Ale najpierw trochę o ciekawej postaci jaką był Mutis.
José Celestino Mutis
Hiszpan w 1761 dotarł do stolicy Królestwa Nowej Granady, czyli dzisiejszej Bogoty i został prywatnym lekarzem wicekróla. Dosyć szybko po swoim przybyciu, albowiem w 1763 oraz w 1764 roku zaproponował Koronie Hiszpańskiej ekspedycję botaniczną regionu Nowej Granady. Był to teren dosyć spory ponieważ dziś na jego terytorium znajdują się ziemie: Kolumbii, Wenezueli, Panamy, Ekwadoru, północnych ziem Peru i Brazylii oraz wschodnich krańców Gujany. Dlaczego wykształcony lekarz zainteresował się botaniczną wyprawą? Ponieważ w Hiszpanii oprócz medycyny studiował także botanikę (oraz matematykę i astronomię). Jego propozycje spotkały się jednak z odmową. W odpowiedzi Mutis, oprócz pracy lekarza, zajął się projektami handlowymi, minerologicznymi (zwłaszcza kopalnianymi), nauczał na katedrze w bogotańskim Colegio del Rosario (dziś uniwersytet), studiował społeczno-ekonomiczne warunki wicekrólestwa, stale rozwijał swoją wiedzę na temat flory i fauny oraz jakby mu było mało - postanowił zostać księdzem. Innymi słowy - nie nudził się. Nic dziwnego, że kiedy w końcu przeszedł na emeryturę, wytrzymał na niej zaledwie rok. Ponownie wysłał swoją propozycję do Korony Hiszpańskiej o zorganizowanie botanicznej ekspedycji w Nowej Granadzie. Projekt trafił na podatny grunt, bowiem Król Karol III między innymi studiował właśnie botanikę. Pozwolenie zostało przeznane i w 1783 roku (czyli w dokładnie 20 lat później od wysłania pierwszej propozycji) rozpoczęła się Królewska Wyprawa Botaniczna, której szefem został Mutis i prowadził ją przez prawie 30 lat. Robi wrażenie, prawda? Warto konsekwentnie dążyć do celu! :) Wyprawa to inny temat, ale dla zasług jakie José Celestino Mutis poczynił, ogród botaniczny w Bogocie został uhoronowany jego imieniem.



MARIPOSARIO CZYLI MOTYLARNIA

Po wejściu do motylarnii, na początku nic oprócz roślin się nie widzi. Potrzeba chwili uspokojenia oraz skoncentrowania i już po chwili obserwujemy latających braci. Kolumbia jest drugim na świecie krajem o największej liczbie motylii - wyróżnia się 3272 gatunków z 14 rodzin.







ORCHIDEE I CATTLEYA TRIANAE - NARODOWY KWIAT KOLUMBII

Przyjmuje się, że na świecie istnieje ok. 5000 odmian orchideii, z czego 10% rośnie w Kolumbii - podobno jest to największe skupisko storczykowatych na jednym terytorium państwa. Kolumbia ma kilka emblematów narodowych i jednym z nich jest kwiat orchideii, a dokładnie Cattleya Trianae. Na symbol została wybrana w 1936 roku przez Kolumbijską Akademię Historii.

Każde poniższe zdjęcie przedstawia orchideę - nawet te maciupeńkie kwiatuszki :)


Po lewej - Cattleya Trianae

Po prawej - Odontoglossum luteopurpureum Lindl - Orquidea de Bogota - kwiat przyjęty na symbol stolicy Kolumbii w 2003
Po prawej Odontoglossum crispum
JESTEŚ Z POLSKI? CZYLI MÓWISZ W ESPERANTO!

Kiedy tak zachwycałam się pięknymi orchideami i rozważałam najlepsze ujęcia fotograficzne, podszedł do mnie jeden z pracowników ogrodu z pytaniem czy nie chciałabym się czegoś dowiedzieć o orchideach. Chciałam, więc pan zaczął opowiadać. A ponieważ moje blond włoski i niebieskie oczy zwykle budzą zainteresowanie, to pan szybko się zapytał skąd jestem. "De Polonia" - odpowiedziałam zwięźle, choć grzecznie. No i jak zwykle w takich przypadkach posypała się dobrze znana mi lista: Jan Paweł II, Lech Wałęsa, czasami kto wymieni Grzegorza Lato. Po liście pan kontynuował mówienie, a ja naciskanie przycisku migawki, kiedy zdałam sobie sprawę, że chyba go nie rozumiem. Niby hiszpański a jednak - coś dziwnego. Widząc moje zdezorientowanie pan spytał się (już po hiszpańsku) czy znam esperanto? A! Zatem miałam żywe przedstawienie z esperanto w roli głównej! Ja na to panu, że nie, nie znam esperanto ale, że wiem, że twórcą był Polak. On na to się rozochocił i znowu w tym esperanto zaczał do mnie mówić. Kurczę, przecież mu powiedziałam, że nie znam. Kiedy już zdał sobie z tego sprawę zaczął mi opowiadać jak to jego tata był swego rodzaju reprezentantem, albo właściwie szefem klubu esperanto w Kolumbii. Jak to klub jeździł do Polski na wycieczki, a Polacy do Kolumbii (nawet grupy kilkudziesięcioosobowe! I to w czasach komuny!). Jak już się tych ciekawych rzeczy dowiedziałam (a trzeba wiedzieć, że zainteresowanie umiarkowane przejawiałam) to pan zaproponował mi naukę esperanto. Ja na to, że nie, dziękuję bardzo - siedem obcych języków się w swoim młodym życiu uczyłam i więcej mętliku w głowie nie potrzebuję. Pan jednak na tyle był uporczywy i zaproponował, że po zwiedzeniu ogrodu ja go w tej szklarni z orchideami znajdę - stwierdziłam, że chyba jednak nie o nauczanie mu chodzi. Musiałam go zgasić jednym szybkim stwierdzeniem, że potem to ja mam randkę ze swoim mężem. Ot co! Gracias y hasta luego!


"KWIATY WE WŁOSACH POTARGAŁ WIATR..."








Drugim symbolem Kolumbii jest smukła i wysoka palma woskowa (hiszp. Palma de cera del Quindio):




View Larger Map

1 komentarz:

AskaG pisze...

przepiekne zdjecia - szczegolnie to pierwsze zdjecie motyli!!!

Obsługiwane przez usługę Blogger.