Taganga, gdzie zieleń spotyka się z morzem (część 1)

Choć wyjazd do Tagangi planowaliśmy już od dawna, to jechałam tam z pewną taką nieśmiałością. Niepewność potraktowana była tym, co do tej pory od obcokrajowców o tej wiosce słyszałam: że dużo plecakowiczów, że narkotyki, że głośno, że kradną na drodze Santa Marta - Taganga. Z drugiej strony, że można nurkować, że ładne plaże, no i przede wszystkim chęć obejrzenia tego kawałka kolumbijskiej ziemii wysuniętej w Morze Karaibskie, który przynależy do kogoś w rodzinie.



TAGANGA

Tagangato rybacka wioska położona niedaleko od Santa Marta, do której przejeżdżając przez wzgórza można się dostać taksówką. Z jakiegoś powodu turyści podobno uwielbiają ten długi spacer. A przecież w Kolumbii taksówki tanie jak barszcz?! Po przedostaniu się na drugą stronę wzgórz Sierra Nevada de Santa Marta naszym oczom ukazuje się piękna zatoka z zielonymi wzgórzami schodzącymi wprost do wody.





Widok z Zatoki Pescadito na otwarte Morze Karaibskie. Cudo!



Byliśmy w porze deszczowej (listopad), więc zieleń zastaliśmy bujną. Ci co przyjadą po porze suchej (np. luty, marzec) mogą się spodziewać krajobrazu pustynnego - wysuszonej na żółto trawy z wystającymi kikutami kaktusów.

DLACZEGO WARTO ODWIEDZIĆ TAGANGĘ

Po pierwsze, ponieważ wzdłuż głównej plaży Tagangi i zarazem portu rybackiego władze miasteczka wybudowali bardzo ładną promenadę z instalacjami, w których można kupić od świeżo wyciśniętego soku, po lunch z usmażonej świeżej ryby (do wybrania mamy rybę płytko lub głębokowodną).



Po drugie, ponieważ nie ma tylu ulicznych sprzedawców próbujących wcisnąć od okularów słonecznych po ostrygi poprawiające popęd seskualny - co niestety ma miejsce w Santa Marta czy Cartagenie. 



Po trzecie, widok zielonych wzgórz schodzących do błękitnego morza jest zapierający dech w piersiach. Karaibska pocztówka! 



Po czwarte, ponieważ klimat Taganga (jak i Santa Marta) jest po prostu super: jest gorąco (hello, jesteśmy w tropikach!) ale ze względu na chłodzące powietrze spływające ze wzgórz Sierra Nevada de Santa Marta, nie jest tak uparno jak w Cartagena de Indias. 



Po piąte, miejsce sprzyja sportom wodnym i w Taganga jak grzyby po deszczu wyrosły punkty gdzie można zanurkować w pobliskich wodach.



Po szóste, aby dostać się do najlepszych plaż należy albo wybrać się na spacer przez wzgórza albo wynająć motorówkę, co z chęcią uczyniliśmy. Poniżej zdjęcie plaży Playa Grande:



Wokoło hotele, hostele i cabañas (Indiańskie chatki zrobione z drewna i przykryte dachem z wysuszonych liści palmy). Wiele z nich, jak się dowiaduję, jest w rękach obcokrajowców: Szwajcarzy, Holendrzy... Kiedy Polacy? Kogoś zachęcę? :)





Naokoło zatoki - wzgórza, (u których stóp można się kąpać w krystalicznym Morzu Karaibskim) a na wzgórzach - roślinność przemieszana z kaktusami.




W części drugiej, która jeszcze w tym tygodniu - więcej zdjęć z Tagangi! :)


Wyświetl większą mapę

5 komentarzy:

masztalerz.eu pisze...

Przydałby się jakiś mały polski hotelik w tej okolicy, szczególnie jeżeli można nurkować

Tysiąc Odcieni Zieleni pisze...

O tym samym napisałam :) Proszę rozpuścić wici, wśród tych którzy mogą zainwestować w taki hotelik :)

Anonimowy pisze...

W Taganga jeszcze nie, ale w Santa Marta mamy juz hostel administrowany przez Polke ;)

Tysiąc Odcieni Zieleni pisze...

To prawda :) i akurat w tej części Santa Marta, z której szybko można wjechać na drogę prowadzącą do Tagangi.

iwonkapibara pisze...

Co prawda nie w Tagandze ale w pobliskiej santa marta jest hotelik polski... Nazywa sie Casablanca! :-) www.jungletour.info Zapraszam!!!!!!!!

Obsługiwane przez usługę Blogger.