Fritanga. Kolumbijski niedzielny lunch

CO PRZECIĘTNY KOLUMBIJCZYK NAJBARDZIEJ LUBI?

Czerwone mięso! 
Muszę przyznać, że takiej jakości (i ilości!) wołowego mięsa jaką się spożywa na codzień w Kolumbii, w Polsce trudno będzie dostać. W końcu tutejsze krówki pasą się na zielonej soczystej trawie przez okrągły rok, co w Angli uznane by było za organic i kosztowało dwa razy więcej. Ok, ok, wielcy smakosze czerwonego mięsa pewnie będą polemizowali, że NAJLEPSZE mięso to można spróbować TYLKO w Argentynie. Być może i jest to prawda, mnie w każdym razie tutejsze mięso smakuje i pomału zaczynam rozróżniać lokalne nazewnictwa mięsa z uboju krowy. Np, kogo nie spotkam twierdzi, że najlepsza jest tzw. punta del anca.

Mięso wołowe (carne de res) jest tak popularne w Kolumbii, że wystarczy powiedzieć, że się chce carne (mięso) i już wiadomo, że chodzi o wołowinę. Jedne z najlepszych kawałków jakie można dostać to te przyrządzane na grillu. Bardzo popularnym zwyczajem w Kolumbii (a przynajmniej w regionie andyjskim, w którym mieszkam) jest zjedzenie lunchu poza miastem. W weekendy Bogotańczycy wybierają się samochodami aby zjeść wspólnie z rodziną w okolicznych miejscowościach jak Chía, Cota, Cajicá (zlokalizowanych na północy), czy La Calera (w przylegających od wschodu górach).

Najbardziej popularnym daniem jest tzw. fritanga, gdzie serwują na jednym talerzu (często jest to duży wiklinowy talerz wyściełany papierem - co za oszczędność na myciu!!!) różne kawałki mięs i dodatków.



FRITANGA / PICADA

Fritanga pochodzi od hiszpańskiego freir czyli smażyć. Słowem wymiennym jest picada (hiszp. picar = przegryźć, posiekać), które nawiązuje do dania, które można jeść rękami.

Składniki wybiera się z długiej listy przygotowanej przez restaurację:
  • carne asada (smażone mięso) czyli carne de res - wołowina pokrojona na cienkie plastry lub kawałki, lub carne de cerdo - wieprzowina,
  • pollo - gotowany i podsmażany na ruszcie kurczak,
  • morcilla taka nasza kaszanka, choć z grubszym wypełnieniem; osobiście bardziej smakuje mi polska wersja "gourmet". Niektórzy gringos czy Europejczycy nie są w stanie zjeść kaszanki - przeraża ich myśl, że to jest przygotowane z krwią zwierzęcia,
  • lomo de cerdo - gotowany i podsmażana schabowa część wieprzowiny,
  • chicharrones smażona na głębokim oleju słonina ze skórą - kto nie zjadł chicharrón, nie może powiedzieć, że był w Kolumbii,
  • chunchullo chinchulin - pokrojone na kawałki i przygotowane na ruszcie cienkie jelito świni (nazwa pochodzi od ch'unchul, które w języku keczua oznacza jelito),
  • chorizo - grillowane mniej lub bardziej pikantne wieprzowe kiełbaski,
  • plátano maduro frito - smażony dojrzały i słodki banan platano,
  • tajada frita - smażone plastry niedojrzałego bananu platano,
  • yuca - gotowany i smażony/grillowany maniok,
  • mazorca - słodka kukurydza, podpiekana na grilu,
  • papa criolla - małe, intensywnie żółte i lekko słodkie ziemniaki, ulubione przez Bogotańczyków, gotowane i podsmażane lub wrzucane na ruszt,
  • papa salada - zwykłe białe ziemniaki gotowane w mundurkach, podawane oprószone solą
  • arroz - zdaża się, że podają biały ryż, cho w rejonie Andyjskim królują ziemniaki,
  • guacamole - pasta z awokado,
  • ají - smaczny i ostry sos przygotowany z pomidorów, ostrych papryczek i posiekanego koriander.

RESTAURACJE

Miejsca, w których sprzedaje się fritangę są na prawdę proste w architekturze - zwykle taka przydrożna jadalnia jest w połowie zadaszona, z plastikowymi stolikami i krzesełkami, ewentualnie w wersji luksus - drewniane pieńki do siedzenia. Tak jak polskie karczmy, są umiejscowione przy drodze i zwykle poza miastem. Płaci się od osoby (picada para 4 personas - czyli gotowa potrawa dla 4 osób) lub od ilości wybranego jedzenia. Zwykle je się palcami. Wśród napojów królują: piwo, oranżada Colombiana lub refajo (czyli mix Colombiana z piwem) lub coca cola.

Moim zdecydowanie ulubionym miejscem w okolicy Bogoty jest restauracja Casa de Piedra na La Calera, gdzie można nie tylko zjeść jedną z lepszych fritang, ale i w słoneczne niedzielne popołudnie raczyć się pięknym widokiem zielonych kotlin otoczających restaurację wzgórz. A jeszcze lepiej jeśli jesteśmy w towarzystwie przyjaciół!


2 komentarze:

A Pinch of Paprika pisze...

Czy wszystkie miejscowosci w okolicach Bogoty zaczynaja sie na litere C? ;-)

Tysiąc Odcieni Zieleni pisze...

Tak, im dalej od Bogoty, tym głębiej w alfabet ;) A jak się skończy to od nowa ;))

Obsługiwane przez usługę Blogger.