Sok z mandarynki. Przepis

Czy znacie to uczucie?

Siedzicie na auli na uniwersytecie, albo jedziecie autobusem i nagle wasz nos zaczyna energicznie poruszać się w lewo i w prawo, bo uderzył go świeży zapach pomarańczy lub mandarynki. Zwykle rozglądałam się co to za szczęśliwiec spożywa cytrusy i... przełykałam ślinę. Jeszcze gorzej było w zimę! Wstać, zabrać i samemu zjeść! Jak to tak można ludzi denerwować?

Dzięki bogactwu i nawet nadmiarze owoców, w Kolumbii nikt nie kupuje soków w kartonie. "Sok w kartonie? A cóż to jest?" - myśli sobie Kolumbijczyk wyciskając świeże cytrusy na sok, lub wrzucając pokrojone na kawałki owoce do blendera.

A więc, rodacy Polacy, czy świeżo wyciśnięty sok z dużej ilości soczystych i pachnących mandarynek to PYCHOTA czy MARNOTRASTWO? ;)

Kto uważa, że MARNOTRASTWO i powinno się taką mandarynkę zjeść nawet z pestkami aby nic nie zmarnować, no cóż.... zapraszam do Kolumbii na spróbowanie taniego soku!



PRZYGOTOWANIE

Dowolną ilość umytych mandarynek przekroić na połówki. Na dzbanku położyć sitko. Połówki wyciskamy, a siteczko łapie pestki. Już po paru mandarynkach mamy dłonie ociekające sokiem, dlatego zalecam wcześniej aby mandarynki umyć, co by z brudem później ich nie pić. Po skończeniu chwytamy za łyżkę i przecieramy pozostały na sitku miąższ (w końcu żeby nic się nie zmarnowało...). Przelewamy do szklanki, dorzucamy 1-2 kostki lodu i rozkoszujemy się orzeźwiającym napojem.

P Y C H O T A!

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.