Wodospad La Chorrea w Kanionie Choachi

Jak wiele tajemnic skrywają kolumbijskie Andy?




Już dawno temu odkryłam moje ukochane paramo z niesamowitymi roślinami zwanymi frailejon, częste zmiany wysokości i temperatur, ostre zakręty na nieskończenie wijącej się drodze, wieczną obecność wody, niesamowite krajobrazy i jazdę w...chmurach.

Pamiętacie niesamowitą górę z filmu animowanego “Up”? Oryginalna nazywa się Roraima i znajduje się z Wenezueli. Ta która znajduje się niedaleko Bogoty właśnie mi ją przypomina :)




Podziwiałam ją dotychczas z daleka, kiedy okazało się, że to kanion, którego nazwa pochodzi od niedalekiej miejscowości – Choachi. I to wcale nie jest zwykły kanion. Kryje on bowiem w swoich skałach najwyższy, podobno, wodospad Kolumbii.




Droga do jego stóp wcale nie jest prosta i krótka. W ciągu 1,5 godziny mija się bajeczne głazy porozrzucane po drodze, pasące się krowy, różnorodną roślinność (także rosnącą na kamieniach), a wszystko to przy akompaniamencie szemrzącej wody.












Chusque – rodzaj bambusu rosnącego na tych wysokościach. Żywi się nim miś andyjski (oso de antiojos), więc przy każdym hałasie wydobywającym się zza chusque, oglądałam się za ramię... ;)

Pozdrowienia dla Ani, której nigdy nie zapomnimy "misia Ongiś" ;)




Poniższa roślinka, choć piękna sama w sobie nie jest, okazuje się dosyć wybredna – nie rośnie tam gdzie jest zanieczyszczenie powietrza.




Palma rosnąca z głazu?


Zielone drzewo rosnące na uschniętym?


Bardzo zła roślinka?


Wszystko: Made in Colombia...




Po drodze do wodospadu La Chorrera mija się jego niższego brata El Chiflón. W około jeziorka, które rozlewa się u stóp wodospadu, roztacza się niesamowicie zielony widok.






Po długiej i jednak męczącej podróży dociera się do środkowego etapu wodospadu La Chorrera, otoczonego olbrzymimi głazami (na których ratowałam przed upadkiem moją lustrzankę, zamiast siebie samą….). Wrażenia – niezapomniane.







Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.