Jeszcze tylko miesiąc

Za miesiąc wylatuję do Bogoty z biletem w jedną stronę i zastanawiam się jak spakować swoje życie w 60 kilogramów? Rany! Dobra, zacznę się zastanawiać za jakieś 3 tygodnie...

Otwieram zakurzone albumy, gdzie sześć lat temu zamieściłam pierwsze zdjęcia z podróży po Kolumbii. Moje drogocenne zdjęcia - wydrukowane, uporządkowane i wklejone do albumów z opisem – to był czas doświadczania tego kraju wszystkimi zmysłami. Od wybrzeża karaibskiego (Park Tayrona, Santa Marta, Cartagena) na południe do Popayan. Od mieszkania w Bogocie, po spacery wśród pól trzcinowych w Valle del Cauca. Od zrywania ziarenek kawy w Zona Cafetera, po spływy na rwącej rzece w departamencie Santander. Pozostały piękne wspomnienia i zdjęcia, ale teraz mam ochotę na coś więcej i z pewną oczywistością pojawia się myśl o blogu. Dla rodziny, dla przyjaciół i dla chcących poznać ten piękny kraj. Obiecuję, że zdjęcia będą kolorowe, a teksty, no cóż, bardzo subiektywne ;)

Moja kolumbijska araucaria, przemycona kilka lat temu w bagażu nadawczym, rośnie jak na drożdżach w polskim słońcu. I niech tak zostanie. Bo ja na co dzień, już za miesiąc, będę oglądać kilkudziesięciometrowe okazy!


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.